licznik:
   *Kontakt z Redakcją @ 
        *    GÓRY SOWIE  *      
      *WPROWADZENIE *   
** SOWIE WIEŚCI **
  NOCLEGI W GÓRACH
Sowie Linki
  Sowia Foto-Galeria :
Ludzie z Gór Sowich
ZIMA
Jesień
Lato i wiosna
G.Sowie-foto-pamiątki
  WARTO ZOBACZYĆ :
G. Sowie-inne gminy
WIELKA SOWA
  Gmina Nowa Ruda :
Sokolec-Ludwikowice
Przygórze
Jugów
Wolibórz i inne.........
 Tuż obok Gór Sowich : 
Region Radkowski
Region Kłodzki
Czeskie Sudety
Pobliski Region
      * TRASY ROWEROWE*  
Sowia nr 1
Sowia nr 2
OZNAKOWANE TRASY
Rowerowe linki
Inne Trasy
           **Nowa Ruda**
Hotele-Noclegi
Warto Zobaczyć
Fotki Z Nowej Rudy
Noworudzkie linki
         Stare Fotki Z ....
Kunzendorf
Hausdorf
Stadt Neurode
Kreis Neurode
Eulengebirge
Euldörfel
Falkenberg
Annaberg
         *Księga Gości*
Wpisz się...
Zobacz wpisy...

 [Góry Sowie On-line - www.gorysowie.pl]

 

      

                   

                                                  


  Nowa Ruda- Przygórze- Jugów(Pniaki)- Bielawska Polanka- Kalenica- Przełęcz Jugowska- Wielka Sowa-schronisko Sowa-zielony szlak-Sokolec-Ludwikowice Kłodzkie-Nowa Ruda.
Trasa o znacznym stopniu trudności-około 60km. Ciekawa i atrakcyjna, z jednym minusikiem, niektóre jej odcinki, to bardzo mocne podjazdy i wypełnione kamieniami  drogi.

Jadąc na wycieczkę rowerową, tą wyjątkową trasą ,zmierzymy się z najtrudniejszymi odcinkami w tych górach, zwiedzimy najważniejsze i najpopularniejsze miejsca w głównym, kulminacyjnym paśmie, na czele z historycznym symbolem Gór Sowich, blisko 100-letnią- Sowią Wieżą Widokową.
Trasa naszej wycieczki zaczyna się, w Nowej Rudzie przy ul. Obozowej, tutaj znajduje się Muzeum Górnictwa, usytuowane na polu ,,Piast” kop. Nowa Ruda(RUBEN).Muzem oferuje prezentacje bogatej prawie, 500-letniej tradycji górnictwa węglowego, na tym terenie, udostępnione są tu do zwiedzania, podziemne wyrobiska dł.700m. Dużą atrakcją w muzeum jest przejazd, prawdziwym pociągiem górniczym, z oryginalnymi wagonikami (używanymi parę lat wcześniej, w tej kopalni). Skład górniczego pociągu ciągnie, niemiecka lokomotywa ,,Jung”(z przerobionym napędem, przy naprawie tych lokomotyw przepracowałem w tej kopalni,  kilkanaście lat). Z muzeum wyjeżdżamy, skręcając w prawo, w kierunku ul. Zatorze (LEEDEN) .Po chwili, po lewej stronie mijamy, skrzyżowanie z drogą prowadzącą do góry, na ul .Górniczą, gdzie znajduje się schronisko młodzieżowe ,,Tau" i stadion sportowy, tutaj na tej ulicy mieszkam od 1989 roku. Mijamy ostatni budynek ul. Górniczej, dalej, z lewej strony, dużą stacje transformatową. Z prawej strony pojawia się górska rzeczka a trochę dalej, widoczny z daleka, piękny wiadukt kolejowy, przerzucony nad Zatorzem, po którym jeżdżą pociągi, na malowniczej trasie kolejowej, Kłodzko-Wałbrzych.
Żelazny wiadukt, pod koniec wojny został zniszczony przez wojska niemieckie, na jego miejscu, po wojnie zbudowano drewniany, nazwany później mostem śmierci, podobno skład jechał przez most bez ludzi, dopiero za mostem pasażerowie, ponownie wsiadali do wagonów.
Mijamy Zatorze, tu kończy się granica dzielnicy  Drogosław i miasta Nowa Ruda. Jedziemy cały czas asfaltową drogą (okolo 10-15 min od muzeum.), na liczniku  5-ty kilometr, wjeżdżamy na skrzyżownie we wsi, Przygórze  (Köpprich ), tu skręcamy w lewo. Naprzeciw wylotu drogi, obiekty największego zakładu tego terenu ZPAS-u, sponsora Ks,,Piast’-IV-ligowej drużyny piłkarskiej z N.Rudy
Mijamy po lewej stronie przystanek PKS, jedziemy prosto pod górkę, piękną ,,klonową’’ drogą. Po około 400 metrach, jesteśmy na wierzchołku wzniesienia, po prawej stronie, widoczny pomarańczowy słupek(nr9), tu skręcamy w utwardzoną szutrową drogę, trzymamy się jej cały czas, nigdzie nie skręcając .Kawałek dalej, z drogi widoczna, ładna panorama dolnego Jugowa, największej wsi w rejonie Gór Sowich.
Droga ostro spada w dół, zjeżdżamy około pól kilometra i jesteśmy na ,,Pniakach’’ w Jugowie .Po dojechaniu do asfaltu, po lewej stronie na betonowym słupie, widzimy żółty znak szlaku turystycznego, a dalej za krzakami zabudowania, Łowiska pstrągów, gdzie można zjeść rybkę i wypić kufel zimnego piwka.
Po krótkim postoju w łowisku, wyjeżdżamy, skręcając w prawo, jedziemy ul. Wysiedleńców, po której biegnie żółty szlak turystyczny.Na liczniku około 7,5 km trasy, wraz z żółtym szlakiem, skręcamy w lewo na mostek, droga pnie się pod górę, mijamy ostatnie zabudowania Jugowa i wjeżdżamy do lasu. Za chwile przywita nas leśna polanka, z prawej mijamy murek oporowy, dalej widać, górski strumyk z małą piękna kaskadą. Ścieżka pnie się pod górkę, obok po prawej stronie płynie, wspomniany już, piękny, górski strumyk. Po chwili wzmożonego wysiłku ,dojeżdżamy do leśnego miejsca spoczynku, tutaj żółty szlak ostro skręca w lewo pod górę, bardzo przyjemne i piękne miejsce, oczywiście z obok płynącym strumykiem. Tutaj opuszczamy żółty szlak, biegnący na Przełęcz Woliborską, my jedziemy prosto, trochę dalej ,również nie skręcamy. Za około 200 m, na rozwidleniu leśnych dróg, ponownie jedziemy prosto, wjeżdżamy na płytki, leśny wąwozik, napinamy mięśnie, ponieważ droga idzie w tym miejscu ,znacznie pod górkę, kierujemy się nią cały czas prosto, nigdzie nie skręcając. Na liczniku około, 10 km trasy, wjeżdżamy prostopadle na drogę leśną prowadzącą na Bielawaską Polankę, skręcamy w lewo. Po przejechaniu około 400 m, mijamy po lewej stronie myśliwską ambonę, trochę dalej droga szerokim łukiem skręca w lewo. Na liczniku 11,5 km trasy, w  nagrodę za nasz trud ukazuję się nam, piękna górska panorama , w głębi widać zarysy odległego Szczelinca, w Górach Stołowych. Po przejechaniu 0,5 km jesteśmy na Bielawskiej Polance. Tu znajduje się węzeł szlaków turystycznych, wiata i ławka. Jest to popularne i lubiane miejsce spoczynku, w drodze na szczyt Kalenicy. Teraz czeka nas chyba najtrudniejszy odcinek trasy, Bielawska Polanka-Kalenica, prowadzi tam, czerwony szlak turystyczny. Ten podjazd ma około 2 km, jest bardzo trudny, dla zwykłego zjadacza chleba, praktycznie nie do przejechania. Ułożone w poprzek korzenie drzew, skutecznie utrudniają każdą próbę (przynajmniej dla mnie) jazdy na rowerze. Niekiedy szybciej dojdziemy prowadząc rower:) -wreszcie 14 km trasy, jesteśmy na upragnionym, drugim co do wielkości, szczycie Gór Sowich, Kalenicy(964). Jest to wybitny szczyt , tworzący z sąsiednią Słoneczną(950) , najwyższą kulminację środkowej części głównego grzbietu Gór Sowich. Na szczycie, stalowa wieża widokowa wybudowana w 1932 roku, z której roztacza się wspaniała panorama Sudetów Środkowych, Wschodnich oraz Przedgórza Sudeckiego. Na Kalenicy znajduje się leśny rezerwat przyrody ,,Bukowa Kalenica'' o powierzchni 26 ha. Przedmiotem ochrony jest pierwotny las bukowy, na grzbiecie rosną  skarłowaciałe buki,  pomieszane ze świerkami, jaworami tworząc ładny starodrzew. Z Kalenicy jedziemy dalej czerwonym szlakiem, po drodze mijamy Słoneczne Skałki, wspomniany już szczyt Słonecznej, dalej po grzbiecie Rymarza(913), jedziemy ostrym i niebezpiecznym zjazdem dla odważnych, w końcu kamienistą drogą wyjeżdżamy na szutrową ,tutaj skręcamy w prawo a po przejechaniu 200 metrów dojeżdżamy do asfaltowej drogi,  Jugów - Pieszyce. Jesteśmy na wzniesieniu o nazwie Przełęcz Jugowska (805m n.p.m.). Jest tu duży parking, wiata, węzeł szlaków. Po lewej stronie widoczny drogowskaz do schroniska Zygmuntówka i do sąsiadującego poniżej, Ośrodka Sportów Zimowych. Jest to odległość około 500m poniżej przełęczy, jeśli mamy na to czas, proponuję odwiedzić te historyczne  schronisko i nowo wybudowaną  Bukową Chatę,jej wnętrze, naprawdę potrafi wzbudzić zachwyt! .Na tę wycieczkę, musimy jednak zarezerwować minimum 20-30 minut. Po powrocie z Zygmuntówki, skręcamy w prawo i dalej w lewo do lasu, teraz wraz z czerwonym szlakiem turystycznym, czeka nas kamienisty dojazd do Wielkiej Sowy .Po chwili, po lewej stronie, ukazuje się nam wiata z kominkiem, a z łąki (Jugowska Polanka) piękny widok w kierunku Wzgórz Włodzickich i Suchych. Droga na Wielka Sowę nie należy do łatwych, momentami trzeba rower prowadzić, wszędobylskie kamienie i korzenie skutecznie utrudniają jazdę. Mijamy Niedzwiedzią Skałę, dalej po przejechaniu 19 km naszej trasy, polankę na szczycie Kozia Równia ( 930m) a po niewielkim zjeździe,  Kozie Siodło ( 885m). Przed nami już tylko najważniejsza korona Gór Sowich- szczyt Wielka Sowa (Hohe Eule) 1014m. Mecząca walka z kamieniami wydaje się być zakończona. Z daleka widać już dwudziestopięciometrową Sowią Wieżę. Usytuowana na szczytowej kopule zbudowana została w 1906 roku, na stałe wrosła w krajobraz tej ziemi, stała się jej największym symbolem. Niestety blisko stuletnia, żelbetonowa wieża , obecnie jest w nie najlepszym stanie, to że stoi jeszcze do dzisiaj, zawdzięcza jej solidnym i sumiennym budowniczym.
Przykro to podkreślić, ale po wojnie, wiele wspaniałych obiektów w Górach Sowich, pozostało bez jakiejkolwiek konserwacji i naprawy, znaczna ich część po prostu znikła z powierzchnie ziemi, mam taką nadzieje że ten o szczególnym znaczeniu obiekt, nie podzieli ich smutnego losu. Opuszczamy Wielka Sowę i czerwonym szlakiem jedziemy w dół, w kierunku schroniska „Sowa”. Droga jest pełna kamieni, momentami jest bardzo trudna, po około 10 minutach jazdy, jesteśmy w historycznym schronisku „Eulenbaude”. Prowadzi je Jacki Kalarus, nietuzinkowy gość, autor serii ksiażek o tajemnicach Gór Sowich i zapalony biker!.  Jacki to prawdziwa chodząca encyklopedia wiedzy o historii i tajemnicach Gór Sowich  i  jesli pozwolą mu na to obowiązki i czas, chętnie porozmawia z miłośnikami rowerowych wycieczek. W schronisku zastaniecie miłą atmosferę i obsługę, przyzwoite ceny, smaczne jedzonko(ja polecam flaki i pierogi) i co ważne (jak to często niestety bywa), schronisko Sowa, nie jest nastawione wyłącznie na komercje. Jej wnętrze w dużej części oddaje, oryginalny historyczny wygląd . Jeśli ktoś tak zaplanuje tę wycieczkę, że może pozwolić sobie na nocleg, to tutaj naprawdę warto spędzić nawet kilka dni. Wokół schroniska, tak jak w całych Górach Sowich, przepiękne dukty leśne, wymarzone miejsce na kilkudniowy pobyt.
Ze schroniska „Sowa” skręcamy w lewo, jedziemy wraz z zielonym szlakiem turystycznym. Jesteśmy w dawnej, nieistniejącej dzisiaj osadzie Euldörfel . Przed wojną była to piękna i znana osada turystyczna, zabudowana pensjonatami i pięknymi schroniskami. W połowie drogi, po prawej stronie mijamy ruiny, najładniejszego schroniska w Górach Sowich- Mullermaxbaude. Miejsce to poznamy po betonowym herbach miasta Szczecina i Opola, wylanymi płasko na ziemi. Z tej pięknej osady turystycznej, niewiele zostało, poza schroniskiem Sowa i dwoma obiektami w górnej części ,zanikające ruiny i kupy kamieni, aż nie chce się w to uwierzyć, ale przed wojną było tutaj 42 domy!!!.Dojeżdżamy do miejsca gdzie przez droge przepływa malutki strumyczek, za nim jest skrzyżowanie z drogą, skręcająca w prawo ,lekko pod górkę, właśnie nią jedziemy dalej. Po chwili wjeżdżamy na asfaltową drogę w Sokolcu (Glätzisch Falkenberg), tutaj, skręcamy w lewo w dół. Po chwili mijamy po lewej stronie, na łuku , drogę do osady Schwarzwassertal, prowadzi ona do przedwojennego ujęcia wody, przejeżdżamy po niewielkim mostku, mijamy wiatę i parking samochodowy. Zjeżdżamy w dół do centrum Sokolca (Turystycznego Serca Gór Sowich), z lewej strony mijamy pensjonat Zachęta, z prawej, domy wycieczkowe Sokolec i Wisła. Na najbliższym skrzyżowaniu nie skręcamy, jedziemy prosto w drogę podporządkowaną, prowadzącą do Ludwikowic Kłodzkich .Po kilku minutach zjazdu w dół, mijamy po prawej stronie boisko sportowe, kawałek dalej sklep, za nim drogę do kopleksu RIESE-GONTOWA. Kompleks Gontowa (lub Sokolec) położony jest w dolnej części wsi Sokolec . Posiada dwie równoległe, biegnące w kierunku pd. - zach., sztolnie o wlotach leżących na wysokości około 640 m n.p.m. Sztolnie jako jedyne ze znanych obiektów "Riese" są wydrążone w piaskowcu.. W okresie zimowym można znależć tam wspaniale wyglądające, lodowe stalagmity o wielkości do 1,5 metra,  obiekt nie jest ogólnie  dostępny (wejścia blokują kraty), a w środku zimują sobie sympatyczne nietoperze, prowadzi tam zielony szlak turystyczny. Po chwili, jesteśmy obok pięknego kompleksu turystycznego Olbrzym” .Jeśli w dniu naszej wycieczki będzie upał , to tutaj w niewielkim ale pięknym i malowniczym zalewie, będziecie mogli ochłodzić rozgrzane mięśnie. Po pobycie w ośrodku wypoczynkowym, wyjeżdzamy, skręcając w prawo, mijamy z lewej, pozostałą imponującą część kompleksu-- ,Harenda". Po kilku minutach, jadąc cały czas w dół, przejeżdżamy pod zbudowanym z czerwonego piaskowca, niedużym wiaduktem kolejowym .Przed nami, skrzyżowanie z drogą,  Kłodzko – Wałbrzych, tu skręcamy w lewo, aby przez Ludwikowice Kłodzkie i dzielnice Drogosław (Kunzendorf) , po około, 4km drogi, powrócić do N. Rudy.
 
                                                                                              

-->Wszystkich odwiedzających tą  stronę, zapraszam do wpisów w   Księdze Gości<---