|

Nowa Ruda- Przygórze- Jugów(Pniaki)- Bielawska Polanka-
Kalenica- Przełęcz Jugowska- Wielka Sowa-schronisko Sowa-zielony
szlak-Sokolec-Ludwikowice Kłodzkie-Nowa Ruda.
Trasa o znacznym stopniu trudności-około 60km. Ciekawa i atrakcyjna, z
jednym minusikiem, niektóre jej odcinki, to bardzo mocne podjazdy i wypełnione
kamieniami drogi.
Jadąc na wycieczkę rowerową, tą wyjątkową trasą ,zmierzymy się z
najtrudniejszymi odcinkami w tych górach, zwiedzimy najważniejsze i
najpopularniejsze miejsca w głównym, kulminacyjnym paśmie, na czele z
historycznym symbolem Gór Sowich, blisko 100-letnią- Sowią
Wieżą Widokową.
Trasa naszej wycieczki zaczyna się, w Nowej Rudzie przy ul. Obozowej, tutaj
znajduje się Muzeum Górnictwa, usytuowane na polu ,,Piast”
kop. Nowa Ruda(RUBEN).Muzem oferuje prezentacje bogatej prawie, 500-letniej
tradycji górnictwa węglowego, na tym terenie, udostępnione są tu do
zwiedzania, podziemne wyrobiska dł.700m. Dużą atrakcją w muzeum jest
przejazd, prawdziwym pociągiem górniczym, z oryginalnymi wagonikami
(używanymi parę lat wcześniej, w tej kopalni). Skład górniczego pociągu
ciągnie, niemiecka lokomotywa ,,Jung”(z przerobionym napędem,
przy naprawie tych lokomotyw przepracowałem w tej kopalni, kilkanaście
lat). Z muzeum wyjeżdżamy, skręcając w prawo, w kierunku ul. Zatorze (LEEDEN)
.Po chwili, po lewej stronie mijamy, skrzyżowanie z drogą prowadzącą
do góry, na ul .Górniczą, gdzie znajduje się schronisko młodzieżowe
,,Tau" i stadion sportowy, tutaj na tej ulicy mieszkam od 1989
roku. Mijamy ostatni budynek ul. Górniczej, dalej, z lewej strony, dużą
stacje transformatową. Z prawej strony pojawia się górska rzeczka a trochę
dalej, widoczny z daleka, piękny wiadukt kolejowy, przerzucony nad Zatorzem,
po którym jeżdżą pociągi, na malowniczej trasie kolejowej, Kłodzko-Wałbrzych.
Żelazny wiadukt, pod koniec wojny został zniszczony przez wojska
niemieckie, na jego miejscu, po wojnie zbudowano drewniany, nazwany później
mostem śmierci, podobno skład jechał przez most bez ludzi, dopiero za
mostem pasażerowie, ponownie wsiadali do wagonów.
Mijamy Zatorze, tu kończy się granica dzielnicy Drogosław i
miasta Nowa Ruda. Jedziemy cały czas asfaltową drogą (okolo 10-15 min
od muzeum.), na liczniku 5-ty kilometr, wjeżdżamy na skrzyżownie we
wsi, Przygórze (Köpprich ), tu skręcamy w lewo. Naprzeciw
wylotu drogi, obiekty największego zakładu tego terenu ZPAS-u, sponsora
Ks,,Piast’-IV-ligowej drużyny piłkarskiej z N.Rudy
Mijamy po lewej stronie przystanek PKS, jedziemy prosto pod górkę, piękną
,,klonową’’ drogą. Po około 400 metrach, jesteśmy na
wierzchołku wzniesienia, po prawej stronie, widoczny pomarańczowy słupek(nr9),
tu skręcamy w utwardzoną szutrową drogę, trzymamy się jej cały czas,
nigdzie nie skręcając .Kawałek dalej, z drogi widoczna, ładna panorama
dolnego Jugowa, największej wsi w rejonie Gór Sowich.
Droga ostro spada w dół, zjeżdżamy około pól kilometra i jesteśmy na
,,Pniakach’’ w Jugowie .Po dojechaniu do asfaltu, po lewej
stronie na betonowym słupie, widzimy żółty znak szlaku turystycznego, a
dalej za krzakami zabudowania, Łowiska pstrągów, gdzie można zjeść
rybkę i wypić kufel zimnego piwka.
Po krótkim postoju w łowisku, wyjeżdżamy, skręcając w prawo, jedziemy
ul. Wysiedleńców, po której biegnie żółty szlak turystyczny.Na
liczniku około 7,5 km trasy, wraz z żółtym szlakiem, skręcamy w lewo na
mostek, droga pnie się pod górę, mijamy ostatnie zabudowania Jugowa i wjeżdżamy
do lasu. Za chwile przywita nas leśna polanka, z prawej mijamy murek
oporowy, dalej widać, górski strumyk z małą piękna kaskadą. Ścieżka
pnie się pod górkę, obok po prawej stronie płynie, wspomniany już, piękny,
górski strumyk. Po chwili wzmożonego wysiłku ,dojeżdżamy do leśnego
miejsca spoczynku, tutaj żółty szlak ostro skręca w lewo pod górę,
bardzo przyjemne i piękne miejsce, oczywiście z obok płynącym
strumykiem. Tutaj opuszczamy żółty szlak, biegnący na Przełęcz
Woliborską, my jedziemy prosto, trochę dalej ,również nie skręcamy. Za
około 200 m, na rozwidleniu leśnych dróg, ponownie jedziemy prosto, wjeżdżamy
na płytki, leśny wąwozik, napinamy mięśnie, ponieważ droga idzie w tym
miejscu ,znacznie pod górkę, kierujemy się nią cały czas prosto,
nigdzie nie skręcając. Na liczniku około, 10 km trasy, wjeżdżamy
prostopadle na drogę leśną prowadzącą na Bielawaską Polankę, skręcamy
w lewo. Po przejechaniu około 400 m, mijamy po lewej stronie myśliwską
ambonę, trochę dalej droga szerokim łukiem skręca w lewo. Na liczniku
11,5 km trasy, w nagrodę za nasz trud ukazuję się nam, piękna górska
panorama , w głębi widać zarysy odległego Szczelinca, w Górach Stołowych.
Po przejechaniu 0,5 km jesteśmy na Bielawskiej Polance. Tu znajduje
się węzeł szlaków turystycznych, wiata i ławka. Jest to popularne i
lubiane miejsce spoczynku, w drodze na szczyt Kalenicy. Teraz czeka nas
chyba najtrudniejszy odcinek trasy, Bielawska Polanka-Kalenica, prowadzi
tam, czerwony szlak turystyczny. Ten podjazd ma około 2 km, jest
bardzo trudny, dla zwykłego zjadacza chleba, praktycznie nie do
przejechania. Ułożone w poprzek korzenie drzew, skutecznie utrudniają każdą
próbę (przynajmniej dla mnie) jazdy na rowerze. Niekiedy szybciej
dojdziemy prowadząc rower:) -wreszcie 14 km trasy, jesteśmy na
upragnionym, drugim co do wielkości, szczycie Gór Sowich, Kalenicy(964).
Jest to wybitny szczyt , tworzący z sąsiednią Słoneczną(950) , najwyższą
kulminację środkowej części głównego grzbietu Gór Sowich. Na szczycie,
stalowa wieża widokowa wybudowana w 1932 roku, z której roztacza się
wspaniała panorama Sudetów Środkowych, Wschodnich oraz Przedgórza
Sudeckiego. Na Kalenicy znajduje się leśny rezerwat przyrody ,,Bukowa
Kalenica'' o powierzchni 26 ha. Przedmiotem ochrony jest pierwotny las
bukowy, na grzbiecie rosną skarłowaciałe buki, pomieszane ze
świerkami, jaworami tworząc ładny starodrzew. Z Kalenicy jedziemy dalej
czerwonym szlakiem, po drodze mijamy Słoneczne Skałki, wspomniany już
szczyt Słonecznej, dalej po grzbiecie Rymarza(913), jedziemy ostrym i
niebezpiecznym zjazdem dla odważnych, w końcu kamienistą drogą wyjeżdżamy
na szutrową ,tutaj skręcamy w prawo a po przejechaniu 200 metrów dojeżdżamy
do asfaltowej drogi, Jugów - Pieszyce. Jesteśmy na
wzniesieniu o nazwie Przełęcz Jugowska (805m n.p.m.). Jest tu duży
parking, wiata, węzeł szlaków. Po lewej stronie widoczny drogowskaz do
schroniska Zygmuntówka i do sąsiadującego poniżej, Ośrodka Sportów
Zimowych. Jest to odległość około 500m poniżej przełęczy, jeśli
mamy na to czas, proponuję odwiedzić te historyczne schronisko i
nowo wybudowaną Bukową Chatę,jej wnętrze, naprawdę potrafi
wzbudzić zachwyt! .Na tę wycieczkę, musimy jednak zarezerwować minimum
20-30 minut. Po powrocie z Zygmuntówki, skręcamy w prawo i dalej w lewo do
lasu, teraz wraz z czerwonym szlakiem turystycznym, czeka nas
kamienisty dojazd do Wielkiej Sowy .Po chwili, po lewej stronie, ukazuje się
nam wiata z kominkiem, a z łąki (Jugowska Polanka) piękny widok w
kierunku Wzgórz Włodzickich i Suchych. Droga na Wielka Sowę nie należy
do łatwych, momentami trzeba rower prowadzić, wszędobylskie kamienie i
korzenie skutecznie utrudniają jazdę. Mijamy Niedzwiedzią Skałę, dalej
po przejechaniu 19 km naszej trasy, polankę na szczycie Kozia Równia (
930m) a po niewielkim zjeździe, Kozie Siodło ( 885m). Przed nami już
tylko najważniejsza korona Gór Sowich- szczyt Wielka Sowa (Hohe Eule)
1014m. Mecząca walka z kamieniami wydaje się być zakończona. Z
daleka widać już dwudziestopięciometrową Sowią Wieżę. Usytuowana na
szczytowej kopule zbudowana została w 1906 roku, na stałe wrosła w
krajobraz tej ziemi, stała się jej największym symbolem. Niestety blisko
stuletnia, żelbetonowa wieża , obecnie jest w nie najlepszym stanie, to że
stoi jeszcze do dzisiaj, zawdzięcza jej solidnym i sumiennym budowniczym.
Przykro to podkreślić, ale po wojnie, wiele wspaniałych obiektów w Górach
Sowich, pozostało bez jakiejkolwiek konserwacji i naprawy, znaczna ich część
po prostu znikła z powierzchnie ziemi, mam taką nadzieje że ten o szczególnym
znaczeniu obiekt, nie podzieli ich smutnego losu. Opuszczamy Wielka Sowę i
czerwonym szlakiem jedziemy w dół, w kierunku schroniska
„Sowa”. Droga jest pełna kamieni, momentami jest bardzo trudna,
po około 10 minutach jazdy, jesteśmy w historycznym schronisku „Eulenbaude”.
Prowadzi je Jacki Kalarus, nietuzinkowy gość, autor serii ksiażek
o tajemnicach Gór Sowich i zapalony biker!. Jacki to prawdziwa
chodząca encyklopedia wiedzy o historii i tajemnicach Gór Sowich i
jesli pozwolą mu na to obowiązki i czas, chętnie porozmawia z miłośnikami
rowerowych wycieczek. W schronisku zastaniecie miłą atmosferę i obsługę,
przyzwoite ceny, smaczne jedzonko(ja polecam flaki i pierogi) i co ważne
(jak to często niestety bywa), schronisko Sowa, nie jest nastawione wyłącznie
na komercje. Jej wnętrze w dużej części oddaje, oryginalny historyczny wygląd
. Jeśli ktoś tak zaplanuje tę wycieczkę, że może pozwolić
sobie na nocleg, to tutaj naprawdę warto spędzić nawet kilka dni. Wokół
schroniska, tak jak w całych Górach Sowich, przepiękne dukty leśne,
wymarzone miejsce na kilkudniowy pobyt.
Ze schroniska „Sowa” skręcamy w lewo, jedziemy wraz z
zielonym szlakiem turystycznym. Jesteśmy w dawnej, nieistniejącej
dzisiaj osadzie Euldörfel . Przed wojną była to piękna i znana
osada turystyczna, zabudowana pensjonatami i pięknymi schroniskami. W połowie
drogi, po prawej stronie mijamy ruiny, najładniejszego schroniska w Górach
Sowich- Mullermaxbaude. Miejsce to poznamy po betonowym herbach
miasta Szczecina i Opola, wylanymi płasko na ziemi. Z tej pięknej osady
turystycznej, niewiele zostało, poza schroniskiem Sowa i dwoma obiektami w
górnej części ,zanikające ruiny i kupy kamieni, aż nie chce się w to
uwierzyć, ale przed wojną było tutaj 42 domy!!!.Dojeżdżamy do miejsca
gdzie przez droge przepływa malutki strumyczek, za nim jest skrzyżowanie z
drogą, skręcająca w prawo ,lekko pod górkę, właśnie nią jedziemy
dalej. Po chwili wjeżdżamy na asfaltową drogę w Sokolcu (Glätzisch
Falkenberg), tutaj, skręcamy w lewo w dół. Po chwili mijamy po lewej
stronie, na łuku , drogę do osady Schwarzwassertal, prowadzi ona do
przedwojennego ujęcia wody, przejeżdżamy po niewielkim mostku, mijamy wiatę
i parking samochodowy. Zjeżdżamy w dół do centrum Sokolca (Turystycznego
Serca Gór Sowich), z lewej strony mijamy pensjonat Zachęta, z prawej, domy
wycieczkowe Sokolec i Wisła. Na najbliższym skrzyżowaniu nie skręcamy,
jedziemy prosto w drogę podporządkowaną, prowadzącą do Ludwikowic Kłodzkich
.Po kilku minutach zjazdu w dół, mijamy po prawej stronie boisko sportowe,
kawałek dalej sklep, za nim drogę do kopleksu RIESE-GONTOWA. Kompleks
Gontowa (lub Sokolec) położony jest w dolnej części wsi Sokolec .
Posiada dwie równoległe, biegnące w kierunku pd. - zach., sztolnie o
wlotach leżących na wysokości około 640 m n.p.m. Sztolnie jako jedyne ze
znanych obiektów "Riese" są wydrążone w piaskowcu.. W okresie
zimowym można znależć tam wspaniale wyglądające, lodowe stalagmity o
wielkości do 1,5 metra, obiekt nie jest ogólnie dostępny (wejścia
blokują kraty), a w środku zimują sobie sympatyczne nietoperze, prowadzi
tam zielony szlak turystyczny. Po chwili, jesteśmy obok pięknego
kompleksu turystycznego Olbrzym” .Jeśli w dniu naszej
wycieczki będzie upał , to tutaj w niewielkim ale pięknym i malowniczym
zalewie, będziecie mogli ochłodzić rozgrzane mięśnie. Po pobycie w ośrodku
wypoczynkowym, wyjeżdzamy, skręcając w prawo, mijamy z lewej, pozostałą
imponującą część kompleksu-- ,Harenda". Po kilku minutach,
jadąc cały czas w dół, przejeżdżamy pod zbudowanym z czerwonego
piaskowca, niedużym wiaduktem kolejowym .Przed nami, skrzyżowanie z drogą,
Kłodzko – Wałbrzych, tu skręcamy w lewo, aby przez Ludwikowice Kłodzkie
i dzielnice Drogosław (Kunzendorf) , po około, 4km drogi, powrócić do N.
Rudy.
-->Wszystkich
odwiedzających tą stronę, zapraszam do wpisów w Księdze
Gości<---
|
|